Jolanta Skrobowska

radca prawny

Interesuję się sprawami, które związane są ze wsparciem osób fizycznych, głównie w obszarze prawa cywilnego i prawa rodzinnego. Jako prawnik rodzinny zajmuję się zagadnieniami małżeństwa, partnerstwa, rodzicielstwa, edukacji oraz wsparcia osób niepełnosprawnych.
[Więcej >>>]

Konsultacje online Sklep

Teraz, gdy mamy taką sytuację w kraju, na świecie, czy puszczać dziecko co drugi weekend do drugiego rodzica? My bijemy się z myślami. Sama mam w domu trójkę: 10 latkę, 2 latka i 6 miesięczne dziecko. I obawiam się, że jak najstarsza córka pójdzie na weekend do swojego taty to może zachorować, tym bardziej, że jej macocha pracuje w Niemczech. Z jednej strony szkoda mi córki, bo wiem, że to jej tata i też na pewno tęskni, ale chciałabym dla jej dobra zostawić ją w domu. Jestem pełna obaw, tym bardziej, że mieszkamy z moją mamą- starszą osobą. Co robić?

 

Pani Mecenas, a jak rozwiązać sytuację, kiedy jestem sama z córką, ojciec dziecka ma wyznaczone wizyty u nas w domu w mojej obecności, jego prawa sa ograniczone, jest mundurowym i często ma pracę w terenie. Boję się o nasze dziecko, bo ona jest ze mną i przez ten czas, od czasu zawieszenia zajęć w szkole, izolujemy się maksymalnie. Wiem, że były mąż jest ze względu na pracę szczególnie narażony na zarażanie. Czy on może przychodzić na wizyty do dziecka, czy mogę je ograniczyć? Czy w ogóle mogę tak zrobić pomimo wyroku i ustalonych spotkań?

 

To dwie z wielu wiadomości, które w ostatnich tygodniach wpłynęły na moją skrzynkę mailową. Przesłane pytania dotyczą kontaktów dziecka z rodzicem w czasie pandemii koronawirusa i ewentualnej możliwości ich ograniczenia przez drugiego rodzica.

Zacznijmy od początku, od kodeksowych podstaw.

Zgodnie z Kodeksem Rodzinnym i Opiekuńczym rodzice i ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. Kontakty te obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej.

Jeżeli dziecko przebywa stale u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie, kierując się dobrem dziecka i biorąc pod uwagę jego rozsądne życzenia; w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy.

Dobro dziecka.

Dobro dziecka – to pojęcie które jako rodzic musisz zapamiętać i mieć na uwadze w pierwszej kolejności. Zawsze!

Jeśli uważasz, że najlepsze jest w obecnej sytuacji epidemiologicznej to, by dziecko zostało z Tobą w domu – to jest to zapewne ważny powód ku temu by odmówić  kontaktu z drugim rodzicem.

Jest jednak ale…

Nazwę to „stylem” w jakim załatwisz tę sprawę. O czym mówię?

O tym czy zachowacie się jak dorośli ludzie, którzy są w stanie współdziałać dla dobra swojego dziecka.

Porozumienie!

W pierwszej kolejności jako dorosły, odpowiedzialny człowiek – RODZIC! – powinieneś dążyć do tego by się porozumieć z drugim rodzicem. Czasem nie ma z tym kłopotu, innym razem – to bardzo duży problem. Warto jednak pamiętać, że nie chodzi o Was i o wasze widzimisię, tylko o to, by wasze wspólne dziecko było zdrowe i nie zachorowało (możesz też mieć na uwadze innych członków rodziny).

W tym czasie rodzice, choćby na chwilę, powinni zostawić swoje osobiste „potrzeby” – i spojrzeć na temat szerzej.

Z jednej strony jeśli dziecko i rodzic zostaną pozbawieni dotychczasowej formy spotkań ustalonej w orzeczeniu, to będzie to oczywiście utrudnienie ich kontaktów (jako takich). Jednak, tak jak już wspomniałam wyżej,dla dobra dziecka i takich wartości jak jego zdrowie  i życie – może to być uzasadnione i powinno być zrozumiałe dla wszystkich.

I wiem, że to nie będą często łatwe decyzje, ale … teraz wiele decyzji takich nie jest. Po prostu.

Jeśli nie jesteście w stanie takiej decyzji podjąć razem – to jako rodzic, który ma na uwadze ww. wartości – możesz powołać się na odgórny nakaz izolowania się od innych osób.

Co możesz zaoferować drugiemu rodzicowi?

Przede wszystkim powienieneś zadbać o możliwość kontaktu dziecka z drugim rodzicem w innej formie, np. telefonicznie, on – line czy poprzez zwykłą korespondencję.

Pamiętaj!

Twoja decyzja o uniemożliwieniu kontaktu dziecka z drugim rodzicem musi być racjonalna, oparta na realnych przesłankach- a nie na bliżej nieokreślonej, w sumie nieuzasadnionej fobii czy np. na Twojej niechęci do drugiego rodzica.

Przede wszystkim nie może to być wymówka dla kontynuowania zachwań, które przejwiasz od jakiegoś czasu, czy zapędów by dopiec drugiej stronie (tak, tak – takie powody też często się zdarzają).

Koronawirus to nie jest usprawiedliwienie dla całkowitej izolacji dziecka od jego mamy czy taty.

Jeśli naprawdę boisz się pokazać syna czy córkę drugiemu rodzicowi, to pamiętaj że da się współcześnie zorganizować im spotkanie – chociażby przez Skypa, aplikację Zoom czy Whereby. Sama z nich korzystam – to świetne narzędzia. Jest jeszcze telefon, który ukoi rozłąkę.

Gdy koronawirus jest jedynie wymówką?

Co możesz zrobić, gdy rodzic, u którego dziecko na stałe przebywa uporczywie odmawia Ci kontaktu z nim.

Zacznę od tego, że w obecnej sytuacji „zastoju” wielu instytucji- w tym Sądów – może być ciężko, ale …

Zgodnie z art. 59815 § 1 Kodeksu Postępowania Cywilnego jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.

Rodzic może więc złożyć odpowiednie żądanie w tym zakresie, jednak co do natychmiastowej skuteczności takiego działania trudno mówić. Nie wiadomo kiedy Sąd ów wniosek rozpatrzy, skoro działanie Sądów ogranicza się do spraw pilnych.

Drugą kwestią jest to, jak Sąd do sprawy podejdzie – bo przecież ważne są pobudki rodzica, który dopuszcza się postępowania w nadzwyczajnej sutuacji, dla dobra dziecka – nawet jeśli robi to wbrew orzeczeniu Sądu.

Pod uwagę będą również brane intencje tego rodzica, który w czasie, gdy dziecko powinno być izolowane, na siłę, być może na przekór zdrowemu rozsądkowi, próbował na przykład zabrać je na spacer.

Pamiętaj!

Najważniejsze jest dobro Twojego,  Waszego dziecka! To nie jest czas na kłótnie czy udowadnianie sobie kto jest lepszym rodzicem. To jest czas na pokazanie, że jesteś człowiekiem dorosłym, odpowiedzialnym  za życie i zdrowie najbliżej Ci osoby, której dobro stać powinno na pierwszym miejscu.

I na koniec… nie licz na to, że rząd unormuje te kwestie (pytania o to też dostałam 😉 ).

 

Gdybyś chciał się dowiedzieć jakie jest stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości w przedmiocie kontaktów z dzieckiem w czasie pandemii – zajrzyj tutaj.

 

Jan Kopřiva

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 795 699 431e-mail: kancelaria@skrobowska.com

***

Na blogu Prawnik Rodzinny poruszyłam w ostatnich wpisach temat opłat za prywatne: szkołę, przedszkole i żłobek w czasie gdy są one zamknięte z powodu koronawirusa.

Temat jest nadal aktualny, postanowiłam więc kontynuować go zapraszając do rozmowy innego prawnika, który m.in. współpracuje z placówkami oświatowymi.

W tym nagraniu zobaczysz wywiad, który przeprowadziłam z Panią Mecenas Karoliną Sikorską-Bednarczyk, która specjalizuje się w prawie oświatowym oraz prawie pracy i prowadzi blog http://kartanauczycielablog.pl/

_________________________________
🔥🔥 Zobacz WYWIAD PRAWNIKA RODZINNEGO i dowiedz się:
► (1:26) Jak wygląda obecna sytuacja placówek oświatowych?
► (7:28) Jak przebiega nauczanie on-line w kontekście funkcji wychowawczej, opiekuńczej i edukacyjnej placówek.
► (8:39) Czy placówka pozostaje w gotowości do świadczenia usług?
► (14:00) Czy ma znaczenie to co podpisałeś- treść umowy z placówką?
► (16:15) O art. 170 Prawa oświatowego i dlaczego UOKiK traktuje placówkę jak przedsiębiorcę?
► (18:40) Dlaczego mamy różne opinie na temat obecnej sytuacji i w co wierzyć?
► (25:44) Komu przysługują dotacje?
► (31:00) Czy żłobek może świadczyć usługi online?
► (42:00) Czy do umów z placówkami stosujemy prawo cywilne czy prawo oświatowe?
► (46:00) Do czego ma prawo rodzic?
► (49:30) Co placówki mogą zaproponować rodzicom?
► (52:00) Jak wygląda kwestia dotacji dla placówki jeśli rodzic rozwiąże z nią umowę.
______________________________________

Możesz także posłuchać wywiadu ze mną https://bit.ly/39oqt1N a także przeczytać https://bit.ly/39tfJzn

_____________________________________

Do zobaczenia w kolejnych nagraniach!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 795 699 431e-mail: kancelaria@skrobowska.com

Serwis Koronawirus i Biznes jest zbiorem najświeższych wiadomości na temat wpływu pandemii koronawirusa na gospodarkę oraz firmy z punktu widzenia prawa.

Integralną częścią Serwisu jest Podcast “Koronawirus i Biznes”, w którym udział biorą prawnicy.

W serwisie właśnie ukazał się wywiad ze mną.

Rozmawiałam z Rafałem Chmielewskim o wpływie przerwy w nauce spowodowanej koronawirusem oraz opłatach za przedszkole i szkołę w tym czasie.

Zapraszam Cię do słuchania.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 795 699 431e-mail: kancelaria@skrobowska.com

 

Wciąż żywa jest dyskusja na temat moich dwóch poprzednich wpisów, w których odniosłam się do kwestii umów zawieranych przez rodziców z placówkami edukacyjnymi.

Dostaję coraz więcej pytań i od rodziców i od właścicieli szkół, żłobków i przdszkoli.

Nie chcąc pozostawić ani jednych ani drugich w niepewności przygotowuję wpis dotyczący umów, który do końca tygodnia ukaże się na blogu.

Tymczasem do moich dotychczasowych publikacji odniosła się Pani Mecenas Karolina Sikorska-Bednarczyk*.

Na blogu kartanauczycielablog.pl ukazał się dziś wpis dotyczący zawieszenia zajęć, prawa nauczycieli do wynagrodzenia i zapłaty a także opłaty za prowadzenie zajęć.

Polecam Twojej uwadze cały artykuł – znajdziesz go tutaj. Jednocześnie za zgodą Pani Mecenas udostępniam poniżej fragment dotyczący dwóch najczęściej poruszanych w kometarzach kwestii: zawieszenia zajęć oraz czesnego. Oto on:

„KORONAWIRUS – ZAWIESZENIE ZAJĘĆ, A PRAWO DO WYNAGRODZENIA I ZAPŁATY OPŁATY ZA PROWADZENIE ZAJĘĆ

Nie milknie temat koronawirusa i wątpliwości związanych z interpretowaniem przepisów prawa związanych z edukacją, jak i opłatami za przedszkole, czy żłobek.

Nie tak dawno, na blogu prawnik-rodzinny.com.pl znalazł się post o opłatach za prywatne żłobki i przedszkola w dobie koronawirusa. Zachęcam zapoznaj się z tym wpisem. Bloga śledzę z uwagą, bo zbieżny jest z moją specjalizacją – prawa oświatowego. Pojawił się tam problem, że w czasie zawieszenia zajęć statutowych danej placówki nie należy się opłata czesnego za opiekę nad dzieckiem.

Drugi post wskazuje na możliwość zawarcia w tym zakresie porozumienia. Porozumienia z właścicielami takich placówek. 

Owo zamieszanie, a także zmiana rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 marca 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (pełen tekst tutaj)sprawiły, że postanowiłam i ja zabrać głos w sprawie.

Otóż …

Faktem jest, iż Minister Edukacji Narodowej do dnia 25.03, a kolejno do 10.04 zawiesił zajęcia edukacyjne w placówkach oświatowych.

Pamiętaj- zawiesił! 

Co więc oznacza zawieszenie zajęć? Zawieszenie według Słownika Języka Polskiego oznacza przestać działać, przestać pełnić swoje funkcje na jakiś określony czas. W odniesieniu do zajęć statutowych, czy edukacyjnych (szkoła pełni funkcje edukacyjne) oznacza to zaprzestanie działalności placówki, albowiem zgodnie z przepisami nie może czasowo pełnić swoich funkcji ze względu na konieczność zastosowania kwarantanny.

Jak wynika z dokładnego brzmienia rozporządzenia (dla przypomnienia – aktu wykonawczego do ustawy) – § 2 ust. 1 pkt 3 – w okresie od 12 marca 2020 r. do dnia 25 marca 2020 r. na obszarze kraju ogranicza się funkcjonowanie następujących publicznych i niepublicznych jednostek systemu oświaty: szkół wszystkich typów. Z kolei, zgodnie z § 3 tego rozporządzenia, czasowe ograniczenie funkcjonowania jednostek systemu oświaty, o których mowa w § 2 ust. 1, polega na zawieszeniu prowadzenia działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej.

Tym samym, w szkole nie mogą odbywać się ani zajęcia dydaktyczne – nie mogą być prowadzone lekcje, opiekuńcze (sprawowanie opieki, zabezpieczenie dziecka w czasie wolnym – te były 12 i 13 marca), jak i wychowawcze (kształtujące prawidłowe nawyki, itp.). Placówki – w związku z tym, że nie mogły w nich przebywać dzieci – zostały zamknięte, a dzieci rozpoczęły zdalne nauczanie (od zmiany rozporządzenia już oficjalnie).

Ale jakie skutki to wywołuje?

Opłaty za niepubliczne żłobki i przedszkola

Najczęściej zawarte umowy z niepublicznymi placówkami edukacyjnymi, obejmują realizację zadań dydaktycznych, opiekuńczych i wychowawczych. Czasami w umowach zawarte są dodatkowe świadczenia, takie jak wyżywienie, dodatkowe zajęcia np. z rytmiki czy śpiewu i warunki uczestnictwa na nie. Generalnie jednak niepubliczna placówka edukacyjna ma zapewniać świadczenie tych samych usług, jak placówka publiczna.

Zawarte umowy są umowami o świadczenie usług  – umów starannego działania, do których stosuje się przepisy o zleceniu (art. 750 ustawy Kodeks cywilny). Nie mają tutaj większego znaczenia przepisy ustawy Prawo Oświatowe. One bowiem regulują status takiej placówki, warunki jej funkcjonowania i stwierdzają, że placówki te mogą – obok otrzymywanych dotacji (placówki publiczne uzyskują subwencje, a niepubliczne dotacje) –  pobierać opłaty od rodziców.

Mogą je pobierać, pod warunkiem – oczywiście, że realizują swoje zadania.

Co, kiedy tego nie robią?

No właśnie o tym są wpisy mec. Jolanty Skrobowskiej. Przeczytałeś?

Pani Mecenas porusza, w swoich wpisach na blogu bardzo ważną kwestię – mianowicie czy żłobkowi, bądź przedszkolu należy się opłata (czesne) również wówczas, gdy przedszkole czy żłobek nie mają prawnej możliwości realizowania swoich zadań, do których zostały powołane.

Mówimy tutaj oczywiście o takiej sytuacji, w której placówki te – nie z własnej winy – nie świadczą zadań. Placówki podniosły krzyk – no jak mamy się utrzymać, skoro nam rodzice nie zapłacą, a my przecież jesteśmy gotowi do świadczenia usług.

Czy faktycznie? Czy to oznacza, że mogę przyprowadzić dziecko i jakiś nauczyciel, czy może właściciel placówki się nim zajmie? Czy zrealizuje na przykład zalecenia z orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego?

Mam ku temu ogromne wątpliwości. Dlatego też nie można powiedzieć, że placówka jest gotowa do świadczenia swoich usług. Oczywiście nie jest to sytuacja zamierzona przez przedszkole i moim zdaniem – w takiej sytuacji powinna zwracać się do Skarbu Państwa o rekompensaty (odszkodowanie).

Albowiem rodzic ma prawo powziąć wątpliwości, czy placówka była gotowa do świadczenia usług edukacyjnych na rzecz jego dziecka, w chwili gdy nie miała ustawowych możliwości. Wówczas może domagać się naprawienia szkody, jaką poniósł, czy żądać obniżenia czesnego. 

Wiem, że temat jest drażliwy. Szkołom, przedszkolom, w których realizujemy usługi pomocy prawnej, zaoferowaliśmy, aby organy prowadzące szkołę wystąpiły do rodziców i zaproponowały albo same obniżenie czesnego albo jakieś działania zastępcze – np. opiekę w czasie, gdy przedszkole/szkoła są zamknięte (wakacje)”.

____________________________________

*Mecenas Karolina Sikorska-Bednarczyk specjalizuje się w prawie oświatowym, prawie pracy i prawie rodzinnym. Jest jedynym w Polsce biegłym sądowym ds. rozpoznawania mobbingu oraz przeciwdziałania mobbingowi  i dyskryminacji w pracy. Doktorantka Katedry Prawa Pracy WPiA Uniwersytetu Gdańskiego. Współautorka dwóch książek o tematyce mobbingu. Współwłaścicielka Kancelarii Adwokata i Radcy Prawnego „Bednarczyk” z siedzibą w Gdańsku oraz prezes Stowarzyszenia Antymobbingowego im. Barbary Grabowskiej. Autorka bloga kartanauczycielablog.pl oraz mobbingwmiejscupracy.pl

Dylan Gillis

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 795 699 431e-mail: kancelaria@skrobowska.com

Opłaty za żłobki, przedszkola i szkoły w czasie zawieszenia ich działalności. Porozumienie. Niejedno wiadro pomyj wylało się na mnie od piątku za sprawą poprzedniego wpisu. Wylały się żal i złość, że oto przez moje słowa zbankrutują polskie prywatne placówki: żłobki, przedszkola i szkoły.

– „Jak Pani może takie rzeczy wypisywać?”.

– „Przez takie artykuły potem społeczeństwo wymaga, bo „mu się należy”.”

– „Może sprostowałaby Pani swój artykuł, zanim wprowadzi Pani w błąd wiele osób i przyczyni się do pogrążania lokalnych przedsiębiorców.”

Ode mnie

Drogi Czytelniku, nie jest moją intencją, pogrążanie kogokolwiek. Nie mam zamiaru wskazywać na wyższość swojej interpretacji nad innymi, jeśli takimi dysponujesz. Wybierzesz zapewne najracjonalniejszą dla Ciebie wykładnię i będziesz jej bronił.

Wyjaśnię Ci jednak, dlaczego ze swojego artykułu się nie wycofam.

Zacznijmy od początku

Placówki zawierały umowy z rodzicami. Umowy te w większości nie były indywidualnie uzgadniane. Co to oznacza? Ano to, że rodzic podpisywał umowę i nie debatował nad tym czy mu się podoba zapis taki czy inny. Jeśli mu się nie podobał, to oczywiście mógł zgłosić, że nie przyjmuje do wiadomości tego, że chociażby za czas nieobecności dziecka w placówce spowodowany nie jego działaniami, ale na przykład planowym działaniem owej placówki (choćby w wakacje) on będzie płacił. Jak mu się to nie podobało, to szybciej prowadziło do zmiany placówki niż do zmiany postanowień owej umowy.

To nie były negocjacje

W związku z tym w umowach z placówkami prywatnymi roi się od przeróżnych zapisów (niedozwolonych postanowień umownych). Te postanowienia są jednoznacznie korzystne dla placówek, nie dla rodziców.

Jak grom z jasnego nieba…

No a jak się do tego ma koronawirus?

Otóż on sprawił, że mamy właśnie globalną pauzę z każdej strony. W odniesieniu do rodziców – bardzo chcą posłać swoje dzieci do żłobka, przedszkola czy szkoły, ale … nie mogą – bo te nie działają. Nie jest winą rodziców, że ich dziecko nie zgłosiło się do placówki.

A owe placówki? Nie działają jak powinny, bo nie mogą. Dostały odgórny zakaz działania. Nie jest ich winą, że nie prowadzą zajęć, nie opiekują się dziećmi, nie są otwarte.

Jak to wygląda z innej strony?

Jeden z moich czytelników przedstawił mi pewien kazus, który ułatwi zrozumienie sytuacji.

W Polsce normalnie działa wiele restauracji. Decyzją odgórną (tych samych zresztą władz, które pozamykały nasze placówki) owe restauracje działać od niedzieli normalnie nie mogą. Pracownicy lokalu mogą wprawdzie do pracy przyjść: kucharze-gotować, kelnerzy- obsługiwać gości, ale tych … brak. Dlaczego? Bo restauracja ma drzwi zamknięte. I choć pracownicy przyszli, a klienci też się jacyś trafili, szarpali za klamkę, pukali do drzwi, to jednak… te pozostały zamknięte. Jest nakaz zawieszenia działalności, z którym nikt nie dyskutuje.

Czy restauracja była w gotowości do wydania obiadów? Nie była. A dlaczego, skoro cały personel stawił się do pracy? Bo miała zakaz odgórny.

Czy klient był gotów zjeść obiad? Był! Ale go nie dostał, bo … owa restauracja nie była w stanie (mimo najlepszych chęci) obiadu wydać.

Czy zatem klient, nawet taki, który w owej restauracji wykupił abonament i przychodził tam codziennie na „lanczyk”,  powinien zapłacić za niezjedzony posiłek? Pomimo abonamentu będzie przecież musiał swojego schabowego kupić i przyrządzić sobie w domu. No ale może jednak dla utrzymania restauracji powinien jednak zapłacić, mimo iż klamkę uścisnął i drzwi przywitał?

Jak się ma powyższe do placówek?

Placówki są dokładnie w takiej samej sytuacji. Nie są w gotowości do świadczenia usług. Nie mają gotowości do zajęcia się dziećmi. Nie są w niej, bo od dzisiaj zawieszono w tych placówkach zajęcia. Żłobki, przedszkola i szkoły pozamykano dla dzieci.

Co chcą jednak placówki zrobić? Chcą obciążyć kosztami funkcjonowania rodziców, którzy są bogu ducha winni całej tej sytuacji.

Mam jednoznaczny przekaz ze strony właścicieli placówek – RODZICE POWINNI POKRYĆ KOSZTY NASZEGO FUNKCJONOWANIA W OKRESIE ZAWIESZENIA ZAJĘĆ.

Dlaczego? Bo takie mamy umowy.

No i tu wracamy do początku – do tego, jak te umowy zostały skonstruowane i w jaki sposób, Ty – przedsiębiorco (właścicielu placówki) podchodziłeś wcześniej do rodziców (swoich klientów, konsumentów).

Tak było…

Placówki nadużywały i nadużywają swojej pozycji, nie pytając rodziców co oni na to. Nikt rodzicom nie współczuł, nie słuchal, gdy wszystko dobrze się działo. Ci zaś płacili, bo nie mieli wyjścia. Wtedy wszystko było ok?

Co robicie teraz?

Nic się w tym wykorzystywaniu słabszej pozycji rodziców nie zmieniło. Właściciele żłobków, przedszkoli i szkół prywatnych nawet nie pomyślą o tym, by nieco spuścić z tonu. Uprzejmie prosić rodziców o zrozumienie ich trudnego położenia.

Zamiast tego dostaję na przykład taki komentarz:

„Nie zgadzam się z tym, że rodzic nie musi zapłacić czesnego. Jeżeli nie zapłaci to jego dziecko nie jest w takim razie uczniem placówki, tym samym nie przysługuje mu zasiłek opiekuńczy.

Żadna placówka jeżeli rodzic nie zapłaci, nie będzie kontynuowała współpracy tylko rozwiąże umowę natychmiast. Tym samym rodzicowi nie należy się zasiłek opiekuńczy bo dziecko nie będzie już uczniem danej placówki?”.

I ów komentarz najlepiej chyba pokazuje, kim jest w tym układzie rodzic. Rodzic jest petentem, którego placówka „kopnie” jeśli odważy się powiedzieć: „Znam swoje prawo!”.

Czy nie lepiej byłoby dojść do porozumienia?

Większość rodziców nie będzie chciała walczyć. Tacy już jesteśmy – cenimy dobre relacje. Zresztą, groźba rozwiązania umowy będzie na tyle realna, że rodzice zgodzą się zadośćuczynić żądaniom.

Będzie to sprzeczne z prawem, ale… czy wszyscy będą mieli odwagę, czas i samozaparcie, by toczyć batalię?

Gdyby wszystkie strony tej sytuacji podeszły do siebie z szacunkiem, można byłoby się spotkać – w dobrej atmosferze gdzieś w połowie.

Bo tutaj jest dobre rozwiązanie dla wszystkich. Nie idealne, ale zadawalające – pozwalające wyjść z twarzą każdemu.

Jeśli żądający czesnego zrozumieją, że im się ono w sposób oczywisty nie należy – to może łatwiej będzie przekonać rodziców, że dla Waszego wspólnego funkcjonowania dobrze byłoby pochylić się nad sytuacją, porozmawiać nad rozwiązaniem, pokazać wasze dobre chęci, no i konsekwencje, które dla wszystkich będzie niósł stan, który nas niespodziewanie dziś zastał.

A rodzice? Nie chcą Wam, Drodzy Dyrektorzy, krzywdy zrobić. Rozumieją Waszą sytuację. Pytają jak Was wspomóc, ale… nie chcą być wykorzystywani.

Czy nie lepiej byłoby rozmawiać o tej trudnej sytuacji w dobrej atmosferze?

Sąd to ostateczność – zawsze! Tutaj także. Pomyślcie Wszyscy o dzieciach i o tym, że trudno jest nam dziś – WSZYSTKIM!

***

EDIT:

17. marca 2020 r.

Kolejny telefon od rodzica, który dostał, jak poporzedni dzwoniący, jednoznaczyny przekaz od placówki – „Proszę o pokrycie całości kwoty za te dwa tygodnie”. Pan już nie rozważa dogadania się z przedszkolem, bo to powiedziało, że jest umowa i rozmawiac nikt o zmniejszeniu czesnego nie zamierza. Sytuacja jest trudna.

Mój rozmówca mówi, że nie udźwignie tego więcej niż dwa tygodnie. Chce wypowiedzieć umowę…

***

W komentarzu do niniejszego wpisu pada zarzut mojego finansowego zainteresowania w sprawie. To trochę nie fair, myślę sobie.

Nie obsługuję żadnej placówki. Nie mam żadnego interesu w tym, że tak a nie inaczej interpretuję prawo. Nie mam też zamiaru na swoich wypowiedziach „zarobkować”, co jest podnoszone jako jeden z argumentów podważających moją opinię.

Wczoraj Pani Ewa zarzuciła mi, że piszę bloga dla korzyści finansowych. Jakich? – zastanawiam się.

Drogi Czytelniku! Słowo wyjaśnienia. Robię to co robię, bo uważam, że to słuszne. Robię to co robię, bo nie jest wstydem wyrażać własne zdanie i poglądy – i dzielić się nimi. Jeśli masz ze mną problem, to zignoruj po prostu to co napisałam i idź gdzie indziej.

Sprawdź jednak najpierw autorów opinii przeciwnych. Czym się zajmują i kogo obsugują 😉

I najważniejsze – autorytetów mamy wiele. Ja nie muszę być Twoim autorytetem 😉

****

O tym jakie możliwości ma rodzic, gdy dostanie fakturę albo wezwanie do zapłaty za czesne piszę tutaj.

Być może zechcesz też zobaczyć mój wywiad ze specjalistką prawa oświatowego – znajdziesz go tutaj.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 795 699 431e-mail: kancelaria@skrobowska.com